Jak zarabiać na prowadzeniu blog i podcastu?

  • Jak

Jestem przekonany, że wielu z was zadało sobie kiedyś pytanie czy warto prowadzić blog?

Trzy lata temu ja też zadałem sobie to pytanie i odpowiedziałem pozytywnie: „tak chcę prowadzić własnego bloga”, a rok potem powiedziałem: „tak chcę mieć własny podcast”.

 Wtedy nie była to łatwa decyzja i okraszona ogromną ilością wątpliwości i obaw.

Co najbardziej mnie przerażało i czego najbardziej nie chciałem zaznać w przyszłości?

O czym miałem pisać? Do kogo miałem pisać? Jak odpowiadać? A co najtrudniejsze, jak pytać czytelników i słuchaczy o czym chcą czytać i słuchać?

Na początku wszystkich dopadają te same wątpliwości. Na początku to znaczy wtedy, kiedy jeszcze nie zaczną.

blog, po prostu zacznij pisać

I tutaj zdradzę wam pierwszą tajemnicę.

Warto i trzeba, bo w miarę pójścia tą drogą zaczyna się zbierać owoce swojej pracy. Owoce o różnym charakterze jak: zadowolenie, uznanie, autorytet, wiedzę, doświadczenia aż w końcu pojawią się i konkrety, czyli pieniądze.

Czy pisanie blog wymaga wiele pracy?

Początki zawsze są trudne.

Zadajemy sobie pytanie o czym pisać i to zajmuje chyba najwięcej czasu.

Potem zadajemy sobie pytanie jak pisać. Kiedy powstanie już nasz pierwszy tekst po przeczytaniu treści stwierdzamy, że jest to beznadziejne.

I taka jest prawda, jeżeli ktoś nie urodził się z darem pisania to musi się bardzo dużo nauczyć.

Najlepiej nauczyć się pisząc własne teksty.

Nie ma się co jednak zrażać.

W dzisiejszych czasach Internet przychodzi z pomocą w postaci gamy narzędzi, które pomogą pisać, edytować i wzbogacać nasze posty o różne media.

Ba, dzisiaj można nawet znaleźć programy wspomagane sztuczną inteligencją, które same zaproponują tytuł bloga, napiszą treść bloga i podtytuły, zoptymalizowane pod kątem SEO i co więcej, nawet wypromują tego bloga w Internecie.

Można tą drogą iść. Ja nie polecam takiej metody, ale nie zaszkodzi spróbować tych narzędzi, ale tylko spróbować.

Tutaj zdradzę drugi sekret blogera.

Gdyby było inaczej nie powstałoby tak wiele wiedzy z zakresu copywrite’ingu czy storytelling’u, a twórcy treści, Ci naprawdę najlepsi, nie zarabialiby rocznie setek tysięcy dolarów.

Pamiętajcie, coś o czym sami wiecie. Czytelnicy odróżnią bardzo szybko tekst autentyczny od stworzonego automatycznie.

OK, pora jednak na odpowiedzi.

Jak tworzyć treści na blog?

Tworzenie treści, czy to na blog, podcast, czy artykuł do gazety wymaga dużo pracy. Pracy, a raczej nauki, ponieważ za każdym razem, kiedy zaczynamy coś nowego odkrywać, orientujemy się, że tak naprawdę nie wszystko na jakiś temat wiemy.

Mam na myśli merytorykę, treści, nad którymi pracujemy oraz o poznawanie warsztatu Internetowych twórców.

Chodzi o wybranie swoich ulubionych toolsów, z potężnej palety narzędzi służących do stworzenia efektywnego i widocznego dla czytelników wpisu.

Do tego trzeba zrozumieć i nauczyć się sposobu działania naszej konkurencji i chyba to co najtrudniejsze, nauczenia się pisania. Pisania tak, aby zainteresować, zaintrygować i zaangażować czytelnika.

Mi napisanie tekstu na około 2500 słów zajmuje od tygodnia do dwóch tygodni. Czemu tak długo? Zauważcie proszę, że skupiam się na treściach specjalistycznych.

Proces powstania wpisu na blog

Proces wygląda z grubsza w następujacy sposób:

  1. Przygotowanie koncepcji treści, przemyślenie w zamyśle tezy tekstu. Czasami pomysł rodzi się tygodniami. Niektóre szkoły pisania, uczą jak stworzyć tezę treści w trakcie pisania, ale i tak musimy wiedzieć co chcemy przekazać czytelnikowi.
  2. Zebranie materiałów, niejednokrotnie potwierdzenie ich wartość w kilku źródłach
  3. Napisanie tekstu, niejednokrotnie w kilku wersjach.
  4. Przygotowanie słów kluczowych.
  5. Zredagowanie tekstu. To najtrudniejszy etap, ale i najciekawszy. Widzimy, jak się rodzi ostateczny produkt.
  6. Stworzenie wpisu na stronie WWW (ja używam systemu WordPress)
  7. Stworzenie tagów, skorygowanie poprawności treści pod katem SEO. Ja używam wtyczki Yoast, która pomaga mi w systematycznym przygotowaniu postu.
  8. Opublikowanie treści, ale potem jeszcze…
  9. Przygotowanie kampanii w mediach społecznościowych (LinkedIN, Instagram, Facebook/Meta, Pinterest), kto co lubi.
  10. Przygotowanie maila do grupy stałych czytelników (mail lista) – najważniejszy element z perspektywy budowy wizerunku. I na koniec…
  11. Odpowiadanie na komentarze do treści, które z reguły pojawiają się w pierwszych dniach po opublikowaniu.

Jak widzicie, nie jest to „kaszka z mleczkiem”, wymaga sporo pracy.

Im mniej czasu mamy na te zadania, bo przykładowo równolegle pracujemy lub zajmujemy się domem, tym więcej czasu trwa stworzenie zadawalającej nas treści.

Są blogerzy, którzy tworzą treści w jeden dwa dni, ale to osoby, które mają opanowany warsztat do perfekcji. Ja do nich się nie zaliczam i nie mam takiej ambicji.

Mam na to inny pomysł, czym podzielę się w dalszej części na temat „skalowania”.

Chciałbym Wam jednak pomóc, jeżeli to was zainteresuje i podzielić się paroma szkoleniami, które mi pomogły w tej drodze, i które z pewnością pomogą Wam.

Świat Darka Puzyrkiewicza, to świetne miejsce do nauki.

To był dość długi wstęp, ale moim zdaniem wspaniale pokazuje jakie są „koszty” tworzenia wizerunku i postaci Internetowej. Dużo pracy.

Przejdźmy teraz do tego co najciekawsze. Pozbierajmy okruszki informacji, która pozwolą pokazać jaki jest zysk z tworzenia bloga lub podcastu.

Czy muszę być rozpoznawalny, żeby rozpocząć blog?

Nie, nie, nie. Nie na początku. Wszystko przyjdzie z czasem.

Blog, Reputation
Reputation – “Łowcy głów”. Polecam film.

Z doświadczenia wiem, że jest dokładnie odwrotnie.

Jeżeli zaczynacie tworzyć swoją stronę, a zakładam większość osób robi to, bo chce się podzielić swoją pasją, to szybciej niż później zobaczycie coś niesamowitego.

Wraz z waszą pracą nad blogiem, wasz autorytet powstanie i zacznie rosnąć. Mam na myśli czytelników, komentarzy, a z czasem może i cytowań. Inne witryny zaczną łączyć swoje treści z waszymi.

Po czym poznacie, że wasz autorytet rośnie?

W Internecie to można zmierzyć.

Podzielę się z Wami swoimi metrykami:

  • Nowi klienci – jeżeli prowadzicie listę mailingową, zaczniecie zliczać nowe osoby zapisujące się na subskrypcje nowych artykułów.
  • Komentarze – z łatwością odróżnicie stałych czytelników od nowych. Narzędzia wspierające komentowanie treści pomogą Wam w systematyce takich danych. Tutaj przy okazji możecie zweryfikować, czy stali czytelnicy zainteresowali się nowym artykułem.
  • Pozytywne opinie i reakcje – to to, co każdy bloger kocha. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem zamiast komentarza wpis chwalący to co robię i jak robię, poczułem w sobie ogromną radość i moc. Zobaczcie sami, jakie to przyjemne.
  • Pozycjonowanie Google – pod stronę można podłączyć zestaw narzędzi Google Kit (ja korzystam z Google Site Kit). To kopalnia wiedzy o tym co kliencie czytają, jak długo czytają, co Google pozycjonuje, bo trafiliśmy ze słowami kluczowymi z naszą treścią na szczyt odpowiedzi w wyszukiwaniu czytelników.
  • Kontrakty – czyli, PIENIĄDZE. Na ten temat piszę w dalszej części blogu. Ja zacząłem mierzyć sukces swojego bloga i podcastu, ilością kontraktów jakie podpisałem na usługi konsultingowe.
  • Zakupione szkolenia, artykuły, ebooki, etc. – to kolejny element, najważniejszy w piramidzie budowy pasywnego zarobku na blogu. O tym dalej jako jeden z elementów skalowania.

To tylko kilka danych, które udowodniły mi, a teraz pokazuje to Wam, że prowadzenie bloga pozwala budować reputację i pozycję w swojej niszy.

Jest oczywiście kilka warunków, które trzeba spełnić.

O czym pisać blog, żeby był czytany?

To jest ważne pytanie, które wiele osób przeraża. Niepotrzebnie, bo odpowiedź jest trywialna.

Ja mam prostą odpowiedź.

Czemu na początek? Bo po pierwszych sukcesach zobaczycie, że blog a raczej blogi można tworzyć na różne tematy.

Im mniejsza jest nisza, którą atakujecie, tym mniejszy jest efekt skali. Z czasem poczujecie głód rozwoju w innych obszarach, bazując na sprawdzonym modelu docierania do odbiorców.

Ja przykładowo specjalizuję się w sieciach komórkowych. Jest to bardzo specjalistyczna wiedza i mimo, że każdy używa telefonu komórkowego to mało jest odbiorców tej tematyki.

Zacząłem jednak od tego obszaru, bo to moja pasja i czuję się w niej dobrze. Łatwo poruszam się w zakresie wiedzy, mam potężną ilość znajomych, znam wiele firm.

Mam jednak plan, aby stworzyć innego bloga, takiego, który trafi do setek tysięcy a nawet milinów odbiorców. Będzie dotyczył bardziej ogólnych tematów. O tym jednak cisza, to jest moja słodka tajemnica.

Po co tworzyć inne blogi?

Żeby stworzyć biznes, który pozwoli wam na pasywny zarobek. Doświadczenie i warsztat z obecnego bloga łatwo przeskalować na inny obszar.

Już widzę pytania w waszej głowie.

Ale ja naprawdę nie wiem o czym mam pisać.”

Wiecie czemu taką macie obawę? Bo bardzo prawdopodobnie nie spróbowaliście.

Nie usiedliście przy komputerze, zeszycie i nie spisaliście swoim przemyśleń, które waszym zdaniem są ciekawe.

I nie trzeba się wysilać, żeby tekst był cudowny i najwspanialszy na świecie. Już wspominałem, liczy się to co szczerze napiszecie.

Co zrobić, jeżeli nie mamy na jakiś temat wiedzy? Czy pisać blog?

Po rozpoczęciu pisania pierwszego, drugiego tekstu dochodzicie do ściany i stwierdzacie:

gdzie ty głupcze się pchasz, przecież nie jesteś guru!?

Daję słowo, że tak pomyślicie i co gorsza rzucicie zeszyt w kąt i zapomnicie.

A ja w tym mogę Wam pomóc, bo sam przeszedłem tę drogę i sobie z tym poradziłem.

Kolejny sekret blogera.

Nawet jeżeli nie wiesz wszystkiego, to są osoby, które wiedzę jeszcze mniej niż ty, albo chcą się przekonać co sądzisz o jakimś temacie.”

Bum! YES! YES!

I to jest genialna i bardzo istotna informacja. To jest klucz do drzwi z napisem „koniec z wątpliwościami”.

Przecież pisząc o czymś, nie musicie pisać do ekspertów, a nawet pewnie nie warto.

Będzie pisać do kogoś kto potrzebuje waszych opinii albo nawet podstawowej wiedzy.

Po tym etapie przyjdzie kolejny etap, który ja polubiłem.

Zaczniecie szukać więcej wiedzy. To jest naturalny efekt chęci poszerzania wiedzy i dzielenia się z czytelnikami nowymi informacjami i ODKRYCIAMI.

Tak odkryciami, bo pogłębianie wiedzy pozwala nam odkrywać nowe kwestie i uzmysławiać pewne fenomeny. Mamy głębsze przemyślenia.

Ja, ze względu na swoją bardzo mocno techniczną niszę, zagłębiam się w tysiące stron standardów telekomunikacyjnych.

Niedawno na potrzeby projektu dla klienta, przeczytałem, tysiące stron standardów, przeanalizowałam dziesiątki stron internetowych różnych organizacji i poznałem setki opinii na temat projektu.

Po 3 miesiącach stałem się osobą, które w tym obszarze potrafi powiązać obecne technologie mojego klienta z technologią 5G.

Jak to zmierzyłem? Rozmowami z innymi ekspertami.

Poza tym pokazałem klientowi, że w przyszłych standardach jest połączenie jego produktu z 5G. Dla klienta to swego rodzaju „skarb”.

Ja to wpisuje do zeszytu jako kolejny zysk, zaletę z tworzenia blogu. Chęć i zdolność do pogłębiania wiedzy.

A, i zapomniałbym. Taki research, pozwolił mi na przygotowanie (póki co w głowie) kilku nowych tematów na artykuły.

Widzicie? Czytanie i pisanie generują kolejne pomysły na artykuły.

Czy tworzenie blog może poszerzyć horyzonty?

Oj tak.

Od czasu, gdy zacząłem uczyć się o czym pisać, jak pisać, jak tworzyć strony internetowe i jak je pozycjonować poszerzyłem swoja wiedzę o nowe obszary.

  • Wiedza o pisaniu. – Przeczytałem klika książek (linki na stronie), wysłuchałem godzin youtubowych wykładów, przewertowałem wiele stron copywriterów, kupiłem i przeszedłem kilka szkoleń online (płatnych – tak bo inwestycja w szkolenia bardzo szybko się zwraca).
  • Pozycjonowanie stron WWW – po pierwszych porażkach z brakiem czytelników zacząłem drążyć i ten temat. Ta wiedza jest jak rwąca rzeka pełna ryb, które trzeba na bieżąco śledzić i łowić.
  • Płatne reklamy Ads – w pewnym momencie chciałem zakupić reklamę promującą mój artykuł. Skończyło się to kilkoma szkoleniami (płatnymi), poznaniem dziesiątki albo i więcej narzędzi, a na koniec… Znalazłem klientów, którzy potrzebowali mojej pomocy – tutaj też pojawiły się PIENIĄDZE.
  • I parę innych, pokrewnych.

Oczywiście nie każdy tak podchodzi do tematu.

Kiedy chcemy zjeść chleb, nie budujemy piekarni.

Ja jednak tak mam i uważam, że prędzej czy później każdy twórca blogu, zauważa, że Internet a raczej ecommerce, daje wiele możliwości poszerzenia swojej wiedzy i zakresu działania.

To w mojej ocenie jest kolejny zysk. My wzrastamy. Nasza wartość wzrasta.

Czym warto inspirować się pisząc blog?

To kolejny obszar, poszerzający naszą wiedzę i horyzonty.

Kiedy zaczynamy pisać, natrafiamy prędzej czy później na jakieś postacie, influencerów, którzy są swego rodzaju guru.

Ja przykładowo trafiłem na Mirka Burnejko, który fascynuje się budową firm w domenie Internetu, szkoleniami i wieloma innymi tematami.

Na początku podchodziłem do Mirka z dystansem. Myślałem, że się tylko przechwala.

Dzisiaj zaczynam z nim w pewien sposób współpracować i bardzo mocno inspiruję się jego pomysłami i wiedzą, którą się dzieli.

Nie tylko Mirek jest osobą, którą się inspiruję. Lista takich osób z czasem szukania materiałów i uczenia się rośnie.

Inspiracja (o ile oczywiście nie zżynacie) jest kolejną odpowiedzią na pytanie, o czym pisać.

Po przeczytaniu jakiegoś artykułu, możecie napisać swój post, z przemyśleniami.

Można także podpiąć link do inspirującego artykułu w swoim artykule. Możliwe, że autor w przyszłości odwdzięczy się tym samym, a to jest bardzo cenne (autentyczne linkbacki).

Czy pisanie blog to jedyny sposób na dotarcie do innych?

Oczywiście, że nie.

Jest wiele kanałów dotarcia do odbiorcy.

  • Instagram – grafiki, karuzele, rolki – głównie kontent multimedialny, szybko przewijany
  • TikTok – kanał wideo, obecnie (2022) najlepiej rosnący kanał,
  • LinkedIN – świetny kanał biznesowy. Tutaj można zaistnieć z „poważnymi” kanałami. Głupotki i pierdoły nie są mile widziane.
  • Facebook – kanał własny lub strona BLOG lub aplikacja.
  • Lista email – zebranie listy wiernych słuchaczy, czytelników i regularna komunikacja przez email. Jeden z najważniejszych kanałów twórcy cyfrowych produktów.
  • Clubhouse? – przeminął z wiatrem. Zapowiadał się ciekawie, ale jego forma, otwartych rozmów w szerokim gronie, wypaliła się w ciągu paru miesięcy. Ja ten kanał bardzo lubiłem, bo w godzinę można było się dowiedzieć mnóstwo ciekawych rzeczy. Autorzy i komentatorzy chętnie się dzielili.

Z powyższych kanałów, tylko LinkedIn i Facebook z własną strona są odpowiednikiem BLOGu i Podcastu, gdzie można dotrzeć z konkretnym artykułem.

Pozostałe kanały służą do dotarcia do istniejących i nowych odbiorców.

Nie oznacza to, że są to złe kanały. Wręcz przeciwnie. Jeżeli zależy nam na promowaniu siebie, nie dzieląc się wiedzą, to można założyć kanał na TikTok i np. podobnie jak sławny już dzisiaj Khabane lame komentować inne kanały.

Można się pokazać, można nawet zarobić, ale… to nie jest to samo co dzielenie się wiedzą, powadzenie szkoleń, tworzenie jakiegoś biznesu opierającego się o sprzedaż produktów.

Nie deprecjonuję tych kanałów, wręcz przeciwnie sam ich używam. Podobniej ak i inny twórcy używam ich do promowania swoich produktów, czyli artykułów i usług doradczych.

Jak zarabiać na blog?

Wiecie, jak ja zarabiam na swoim kanale?

Ja skupiłem się na budowanie swojego autorytetu. Czy mi się udało?

Tak udało mi się.

To jest parę cytatów z wiadomości od moich wspaniałych odbiorców.

„Jesteś osobą opiniotwórczą.”

Kolejny przykład:

Cześć Andrzej, ostatnio widziałem twój speech w Elasticu. Przyznam, że podobało mi się to w jaki sposób hmm… nie wiem, jak to określić? Ewoluowałeś z dyrektora w kogoś kto ma cel, inspirację i hobby!”

Marcin

To są cudowne wiadomości, dla kogoś kto buduje swój „nowy świat” w mediach.

To są skarby, które można przytulać do serca i używać jako motywacji do dalszego działania.

Uwierzcie, wiele wysiłku mnie to kosztowało, ale się opłaciło.

Marcin napisał, że to moje hobby. To raczej pasja, która mnie cały czas nakręca.

Zadajecie sobie pewnie teraz pytanie.

„No tak, ale jak sława, chwała, opinia ma się do zarabiania?”

Odpowiedź jest prosta.

W moim przypadku przekłada się na kontrakty doradcze.

Od początku 2020 roku uczestniczyłem w sześciu kontaktach, zarabiając na nich w przeliczeniu na miesiąc tyle ile w najlepszych czasach zarobków w dobrej firmie, włączając w to roczną premię.

Parę kontraktów musiałem odmówić, ze względu na brak czasu. O tym napiszę dalej, bo to pozwoliło mi wyciągnąć bardzo ważny wniosek przy prowadzeniu własnego biznesu.

Niedawno kolega mnie zapytał, jak ty znajdujesz kontrakty?

Tym pytaniem uświadomił mi, coś co na początku do mnie nie dotarło. Kontrakty „same mnie znalazły”. Ludzie zaczynają mnie polecać, zaczynają o mnie mówić.

To są efekty rozpoznawalności.

To jest efekt budowania reputacji.

Czy na blog można zarabiać tylko na kontraktach?

Oczywiście, że nie.

Praca na kontraktach doradczych to świetny sposób na zarobek, rozwój, zdobywanie wiedzy, kontaktów, pozostanie na bieżąco z branżą.

Tyle, że co zrobić jak, pojawią się dwa atrakcyjne kontrakty a my jesteśmy sami?

Jeżeli mamy szczęście, że są w różnych strefach czasowych, to można jakoś to pogodzić. Ja miałem taki przypadek w 2021 roku, ale okupiłem to 14-18 godzinnym dniem pracy, 7 dni w tygodniu.

Czy o to mi chodziło?

Czy o to Wam chodzi?

Nie.

Dlatego bardzo ważne jest przemyślenie, w jaki sposób przeskalować własny biznes, własny blog. Doba ma tyle samo godzin dla każdego z nas.

Odpowiedzią jest metoda stara jak biznes. Mowa o skalowaniu.

Jak skalować zyski z blog i biznesu?

blog, scalling

Wiele czytałem o sposobach skalowania biznesu, skalowania własnej firmy.

Dokładnie tak.

Każdy z Nas ma tyle samo czasu, a niektórzy przez miesiąc zarobią 5 000 PLN a inni 5 000 000 PLN.

Czemu? Bo zrozumieli, że swoją wiedzę mogą przeskalować, czyli pomnożyć to dobro, które produkujemy, dostarczamy i spieniężamy.

Jak można skalować zarobek na Blogu?

Jest kilka sposobów, na których twórcy zarabiają na swojej wiedzy.

Newsletter

Stworzenie płatnego newsletteru – za stałą opłatę miesięczną lub roczną dostarczamy regularnie do odbiorcy jakieś informacje. Oprócz wiadomości można dzielić się poradami czy też komentować wydarzenia ze swojej branży.

Ile można zarobić?

Jeżeli wycenimy nasz produkt na 240 PLN rocznie (20PLN miesięcznie, to tyle co jeden lunch) i zdobędziemy 100 czytelników, to zarobimy 24 000 PLN. A teraz przeskalujmy to na 250 czytelników, używając kanałów jak email, Instagram, TikTok. Zarobimy już dwa i pół razy więcej, bo 60 000 PLN.

Nieźle prawda? Zobaczcie.

Tworzymy ten sam newsletter niezależnie czy mamy 1 czy 250 klientów. To ten sam wysiłek. A jaka różnica w przychodach? Ogromna. To jest chyba najprostsza definicja skalowania.

Oczywiście musimy poświęcić czas na zdobycie tych 250 czytelników, ale to musimy zrobić raz (no prawie raz).

Ba, cały czas możemy bazę odbiorców powiększać i jeszcze więcej zarabiać.

Szkolenia

Szkolenie. Szkolenia można przeprowadzać w różny sposób. Szkolenie w pomieszczeniu, gdzie zgromadzimy 10-20 słuchaczy, możemy to być też szkolenie online, gdzie będzie Nas jednorazowo oglądało np. 50 osób.

Oba szkolenia wymagają od Nas tyle samo czasu na przeprowadzenie samego szkolenia. Inny jest oczywiście koszt i wysiłek na przygotowanie takiego szkolenia.

Łatwo jednak zauważyć, że z punktu widzenia prowadzącego lepiej jednorazowo przeszkolić 50 osób niż 20. (Inną kwestią jest forma kontaktu osobistego, co jednak w czasach COVID nie jest już kwestią pierwszorzędną).

A teraz najlepsza kwestia związana ze szkoleniami. Jeżeli zrobimy to samo szkolenie, ale jako nagranie w postaci wielu modułów offline, do obejrzenia na platformie streamingowej, to ile osób może zobaczyć to samo szkolenie?

No właśnie, w teorii nieskończona ilość osób.

Możemy jednorazowy wysiłek stworzenia szkolenia przeskalować wielokrotnie.

Ja podam Wam przykład jednego z mistrzów sprzedaży szkoleń w tej formie.

Maciej Anisierowicz potrafił sprzedać szkolenie „Legacy Fighter” (szkolenie z branży IT) w przedsprzedaży za 2 080 307,61 PLN. I uwaga szkolenie nie jest tanie, bo kosztuje 1230 PLN!

Ostatecznie całość sprzedał za 3 981 887 PLN.

A są i lepsi sprzedawcy…

Czujecie ten niesamowity efekt skalowania?

Oczywiście Maciej nie jest kimś kto zaczyna. Wraz z ekipą sprzedał wiele szkoleń i ma markę na rynku.

A co stoi na przeszkodzie, żebyście i Wy zdobyli takie umiejętności i tak skalowali zyski ze swojej wiedzy?

Powiem Wam co stoi na przeszkodzie.

Wy sami i tylko Wy.

Zresztą zdradzę Ci, że ja mam przed sobą cały czas tę samą przeszkodę.

Ok, Lecimy dalej.

Afilacje

Afiljacje, czyli zarabianie na sprzedaży produktów innych twórców. Jeżeli reklamujemy czyjeś produkty, i dzięki naszym tekstom ktoś kliknie w link z produktem (od właściciela dostajemy własny link autoryzujący), to dostajemy prowizję od zakończonej sprzedaży. Niech to będzie 5%.

Przykładowo sprzedajmy 10 szkoleń Macieja, które klient kupuj po 1230PLN. Zarobimy na tym 615 PLN. Nieźle prawda?

„Szału nie ma”? No jest, bo nie musieliśmy tworzyć produktu. Jeżeli sobie uświadomimy, że stworzenie opisu zachęcającego do zakupu jest wysiłkiem jednorazowym to znów znajdujemy cechy skalowania zarobku na blogu.

Są maniacy, którzy zarabiają na afiliacjach dziesiątki tysięcy dolarów miesięcznie. Poświęcają się tylko takiemu zajęciu. Podpisują kontakty i piszą, piszą, piszą a potem reklamują, reklamują, reklamują.

Można? Można.

Moim zdaniem jest to ciekawsze niż codzienne chodzenie do pracy na taśmę produkcyjną, ale nie każdy tak uważa, dlatego nie każdy tak zarabia 😉

Skalowanie firmy

Skalowanie usług doradczych. No właśnie, a jak dokonać skalowania usług doradczych, takich jakie ja dzisiaj oferuję?

Na to rozwiązaniem jest… stworzenie firmy i zatrudnienie ekspertów.

Kiedy zbudujemy zespół, to po pierwsze możemy brać udział w większej ilości kontraktów, ale nie to jest najważniejsze.

W sytuacji współpracy zespołu, możemy startować w dużo bardzie wymagających projektach. W projektach, które dużo więcej zarabiają.

Zakładamy swoją firmę.

Prowadzenie firmy to oczywiście większa odpowiedzialność. Stajemy się pracodawcą, odpowiadamy za ludzi i ich rozwój.

Ale jak już zespół się zgra, działa razem i zarabia, to kto wie może uda się doprowadzić do jeszcze jednego efektu skalowania.

Może ktoś zobaczy w Was wartość i kupi firmę, za jeszcze większe pieniądze?

To jest marzenie wielu moich kolegów z branży.

A niektórzy nawet zakładają kilka firm i niektóre sprzedają…

Oj chyba odpłynąłem od tematu blogowania, prawda?

A właśnie, że nie. Jest dokładnie tak jak piszę.

To wróćmy na chwilę jeszcze raz do początku.

Czy warto zarabiać na blog lub podcaście?

Ja już wiem, że tak. Jestem zadowolony z tego co osiągnąłem, i mogę osiągnąć jeszcze więcej.

Pora na skalowanie…

Mam nadzieję, że was też przekonałem, żeby coś napisać i się tym pochwalić a może i zarobić?

Ale czy Was namówiłem? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Bądź na bieżąco! Zapisz się na newslettera!