Dostawcy5G. Czy “Stare” może być “Nowe” czy “Jak Nowe”?

  • BLOG

Od miesięcy słyszymy, jak pewien Pan z zza Oceanu podnosi alarm, że Chińscy producenci sprzętu telekomunikacyjnego 5G (Dostawcy5G), zaczną nas masowo podsłuchiwać, i namawia koalicjantów USA do bojkotu technologii z Chin. Słuchałem wielu wypowiedzi w tej kwestii ze strony urzędników, konkurencyjnych dostawców, dziennikarzy, operatorów i wreszcie niezależnych ekspertów.

W morzu informacji na ten temat jest wiele niedopowiedzeń i uogólnień, dlatego postanowiłem się przyjrzeć tematowi i przeanalizować go z perspektywy, wieloletniego eksperta telekomunikacji z doświadczeniem operatorskim.

Doprecyzujmy kim są Dostawcy5G i który z nich jest dobry a który niedobry w historii tego Pana, czyli który dostawca nie ma powiązania z Chinami.

Obecnie na rynku jest pięciu głównych dostawców sprzętu 5G RAN: Ericsson, Huawei, Nokia, Zte i Samsung, ale to nie wszyscy Dostawcy5, o czym dalej. Sprzęt RAN od firm z Europy, czyli od Ericsson i Nokia, ale też Koreański Samsung są te „dobre”, czyli uważane za bezpieczne. Najciekawsze jest jednak to, że sprzęt tych firm też jest niejednokrotnie produkowany w Chinach, komponenty oraz oprogramowanie też pochodzą często z Chin.

Sieć radiowa to w przypadku rewolucji 5G to nie jedyna kwestia, bo wprowadzenie rozwiązań opartych o oprogramowanie, a nie tylko dedykowane procesory, wymaga użycia serwerów. Najpopularniejsze są oczywiście serwery, które też są produkowane i składane w Chinach. Robi tak wielu dostawców, bo wiemy, że „montownie” Chińskie są tańsze, bo opanowały procesy produkcji niemalże do perfekcji.

Do serwerów montuje się procesory Intel, najpopularniejsze na dziś, a te produkowane są tylko w kilku miastach na świecie: Oregon, Arizona, Nowy Meksyk, Irlandia, Izrael oraz Dalian, czyli miasto w Chinach. Testy i pakowanie procesorów Intel odbywa się tylko w azjatyckich miastach: Chengdu (Chiny), Wietnam (Wietnam), Penang Kulim (Malezja). Hmm, znów pojawiają się Chiny.

Jak zatem widać, nie ma możliwości, przynajmniej na dziś, sprecyzować, który dostawca nie jest powiązany z Chińskimi producentami telekomunikacyjnymi, a wręcz przeciwnie można znaleźć % udział technologii z Chin u każdego z dostawców.

Kto kogo tak naprawdę podsłuchuje i jaki ma na to wpływ użytkownik końcowy, czyli przysłowiowy „Kowalski”.

Zanim zaczniemy szukać szpiegów w Chinach, przypomnijmy sobie co kilka lat temu oznajmił światu Snowden. Ujawnił informacje, według których, usługodawcy GAFA (Google Amazon Facebook Apple) zbierają dane o wszystkich użytkownikach na Świecie, a co gorsza przekazują je instytucjom śledczym z USA. Oprócz lokalizacji, SMS, połączeń Internetowych, połączeń głosowych, tworzą też profile zachować behawioralnych klientów. Użytkownicy tych systemów są psychologicznie profilowani, a dostęp do tych informacji mają służby specjalne USA. Czy to nie jest permanentna i bezpośrednia inwigilacja? Co więcej, każdy może sobie już dziś zainstalować dodatki do przeglądarki Chrome i sprawdzać profile behawioralne swoich kolegów, partnerów biznesowych, korzystając z tych samych osiągnięć co dostawcy aplikacji z USA. Za darmo. Bać się można zatem nie tylko dostawców z Chin, USA, Rosji, ale też i naszego sąsiada czy kogoś obcego z poprzecznej ulicy. Tak działa już ten świat, na który się zgadzamy, akceptując regulamin użytkowania systemów Microsoft, Android czy IOS.

Czy w takim razie powinniśmy oczyścić Chiny z podejrzeń? Raczej nie, tak samo, jak nie można nie obawiać się Iranu, Korei Północnej, Rosji. Podsłuchują i szpiegują wszystkie kraje, ale nie wszystkie kraje są globalnymi dostawcami rozwiązań telekomunikacyjnych, i tym tkwi szkopuł. USA, Chiny i Europa są miejscami, gdzie buduje się infrastrukturę telekomunikacyjną, a ryzyko widziane oczami USA coraz silniej wpływa na gospodarkę.

Jednym z dowodów, na szpiegostwo Chin w Świecie telekomunikacji miało być podobno odkrycie małych, wmontowanych w płytę komputera mikroprocesorów firmy SuperMicro, a te procesory miały podsłuchiwać właścicieli serwerów, wysyłając ruch do serwerów w Chinach. Firma SuperMicro jest producentem z siedzibą w USA a ta została założona przez Tajwańczyka Charlsa Lianga. Ciekawe. Tak na marginesie, dokładnie to samo robią smartfony z systemem Android i IOS.

Na żaden z tych elementów „gry szpiegów” zwykły Kowalski nie ma wpływu, no, chyba że przestanie używać smartfonów, ale to chyba już niemożliwe, prawda?

Popatrzmy na kwestię wyboru Dostawcy5G z perspektywy operatora, czyli nabywcy sprzętu/oprogramowania.

Operatorzy w Polsce używają od wielu lat sprzętu 2G/3G/4G od Chińskich firm Huawei i ZTE. Zakup tego sprzętu przez lata to koszt setek milionów PLN, ale oprócz kosztu jest też kwestia ogromnej ilości sprzętu. Dotykanie tego tematu to dla operatorów, ogromne zagrożenie dla podstaw ich działania i ekonomii podejmowania dalszych decyzji. 

Z perspektywy technicznej, wybór jednego Dostawcy5G, nie Chińskiego jest prosty tylko wtedy gdy dziś nie stosuje się już masowo takiego sprzętu.

dostawcy RAN polskih operatorów komókowych

Jak widać w powyższej tabelce, tylko PKP i w dość małym stopniu Polkomtel (małą ilość sprzętu pozostała po przejęciu sieci Aero2) mają ułatwioną decyzję w przypadku ograniczeń dla dostawców z Chin.

Z tabeli można też wyczytać, że żaden operator nie ma tylko jednego dostawcy RAN. Punkt ten rozwinę w dalszej części, pisząc o O-RAN/TIP.

Co zmienią w kwestii wyboru Dostawcy5G zmiany w standardach 5G?

Sposób podłączenia stacji bazowych 5G do istniejącej sieci 4G jest elastycznie zaprojektowany w ramach standardów ETSI (3GPP TR 38.801). Stacja bazowa 5G może być podłączona bezpośrednio do sieci CORE SA, tak zwanej NGC – New Generation Core (opcja 2 standardu), ale są też możliwości podłączenia stacji bazowej 5G do sieci CORE SA i NSA poprzez stację bazową 4G (opcja 3 standardu dla SA i opcja 7 standardu dla NSA). Można zrobić to też odwrotnie, czyli stację bazową 4G podłączyć poprzez stację bazową 5G (opcja 4 standardu). Bogata elastyczność, zatem gdzie tu bariery? Czemu nie pozwalają na to obecni Dostawcy5G sprzętu RAN?

Niebagatelnym problemem w kwestii przyszłości sieci komórkowych może się okazać kwestia energochłonności urządzeń radiowych. Ceny prądu wzrastają, a technika 5G wymaga dużo więcej energii, jeżeli chce się stosować anteny aktywne (Massive MIMO). Pierwsze instalacje wskazują parokrotny wzrost energii przez jedną stację bazową, zresztą samo dowieszenie anteny i nadajników 5G zwiększa zużycie prądu na lokalizacji. Koszty energii to już dziś bardzo znaczący element Business Casu operatorów. Jednym z rozwiązań może być zamiana starszych stacji 2G, 3G czy 4G na jedną wspólną 2G/3G/4G/5G od jednego Dostawcy5G, o ile rzeczywiście opanował on kwestię zarządzania zużyciem energii, tak jak to zrobili perfekcyjnie Chińscy Dostawcy5G RAN.

Operatorzy mają zatem dylemat, czy wymienić wszystko na jednego dostawcę (nowe funkcjonalności, prostsze rozwiązanie, tańsze użytkowanie), czy dostawić rozwiązanie od innych dostawców, pozostawiając starsze elementy sieci jak do tej pory.

Jakie są alternatywy dla operatora, czy rzeczywiście może wybierać tylko wśród: Ericsson, Huawei, Nokia, Samsung czy ZTE i jak można poprowadzić projekt wdrożenia 5G?

Pojawiły się nowe alternatywne rozwiązania, dzięki powstaniu organizacji: O-RAN Alliance oraz TIP (Telecom Infra Project, zainicjowanego przez Facebooka). To nowa świeżość w dziedzinie dostawców rozwiązań RAN 2G/3G i 4G/5G. Powstają zupełnie nowi gracze jak: Parallel Wireless i Mavenir – już realizujący próbne instalacje i dostawy dla sieci operatora Vodafone. Rakuten Mobile z Japonii, z kolei wybrał kilku drobniejszych dostawców jak firmy: Airspan, Flex/KMW i NEC jako poddostawców elementów RAN a firmę Altiostar jako dostawcę wirtualnych BBU. Integratorem jest firma Tech Mahindra.

Taki wybór jest możliwy dzięki zmianie filozofii O-RAN, pozwalającej operatorowi nie brać rozwiązania od jednego Dostawcy5G, bo otwarte standardy i podejście dostawców na wielu interfejsach wewnątrz stacji bazowej (nawiązując do istniejących rozwiązań) pozwala na wprowadzenia komponentów od różnych konkurentów. Taka metodologia pozwala obniżyć znacząco koszty oraz poprawić efektywność działania sieci RAN 4G/5G, zwiększając jej pojemność i jakość. Na tym polu mogą się wykazać nowi gracze oprogramowania i algorytmów jak np. firma z Polski IS-Wireless, która zamierza dostarczać oprogramowanie SD-RAN oraz RAN kontroler do stacji bazowych RAN.

Czy wymiana sprzętu już istniejącego na nowszy bądź na innego dostawcę tak zwany SWAP, czy to jest jedyna droga unowocześnienia infrastruktur?

Zmiany technologii w przeszłości, czy to na 3G, czy 4G niosły zawsze za sobą pokusy operatorów do weryfikacji, czy to już, aby nie czas na wymianę „starego” na „nowe”. „Starego”, to dość potoczny opis, bo niektórzy operatorzy wolą amortyzować inwestycje w przedziale 10-25 lat, inni gotowi są robić to, co 5-10 lat.

Jak napisałem wcześniej w przypadku zmiany na generację 5G, dzięki nowym funkcjonalnościom, dochodzi pokusa, aby zunifikować stację bazową w oparciu o jednego dostawcę. Nie dzieje się tak pierwszy raz, podobnie było przy przetargach na 4G. Wedy wszyscy dostawcy zaoferowali nową generację sprzętu w oparciu o sprzęt SDR (Software Defined Radio). Rozwiązanie to, umożliwia uruchamianie nowych wersje technologii 4G, 5G czy 6G tylko poprzez zmiany oprogramowania i wieszania na dachach anten i urządzeń radiowych na nowe pasma, przykładowo 3.XGHz.

Operatorzy, którzy zakupili rozwiązania SDR od Chińskich dostawców, już mieli wizję prostej ścieżki rozwoju technologicznego i w miarę kontrolowanego kosztu TCO. Widzimy dzisiaj jednak, że wszystko się skomplikowało po zamieszaniu z dostawcami Chińskimi. Teraz wygląda na to, że trzeba będzie ponieść koszty po raz kolejny, jeżeli „ciśnienie” regulatorów rynku będzie na zmianę technologii. Ciężki i bardzo drogi orzech do zgryzienia, zatem strategia „poczekania”, nie jest drogą strategią, można rzec wręcz cenną, bo różnie sytuacja może się potoczyć.

Kuriozalnie, operatorzy, którzy kupili sprzęt od Europejskich dostawców w latach 90. i na początku tego wieku, też muszą pomyśleć jak rozwiązać kwestię wdrożenia rozwiązań 5G, mają bowiem na dachach mnóstwo drogiego w utrzymaniu, nieekonomicznego zamortyzowanego sprzętu (prąd, klimatyzacja, zajmującego mnóstwo miejsca, nienowoczesnego, często awaryjnego). W takim przypadku SWAP na nowoczesne rozwiązanie SDR „wszystkomające” 2G/3G/4/5G, to bardzo kuszący kawałek dla Dostawcy5G i operatora. Jest tylko jedno „ale”. Czy warto ruszać sprzęt 2G i 3G? Przyszłością telekomunikacji mobilnej są zdecydowanie technologie 4G oraz 5G. Gdzie nie patrzeć tam miliony złotych do wydania.

Co o tej sytuacji mówią politycy?

Rząd RP kluczy. Z jedne strony Polska podpisała z USA traktat o pracy nad bezpieczną siecią 5G. W tym samym okresie Polski Rząd starał się, aby Polacy mogli wjeżdżać do USA bez wiz, co było możliwe, wg. polityków tylko w przypadku współpracy w kwestii Chińskich dostawców oraz odstąpienia od podatku „dywidendy cyfrowej”. Z drugiej strony Polsce bardzo zależy na tym, aby „jedwabny szlak” miał swój koniec i początek w Polsce, a nie w Czechach. Tak wyglądają realia polityki zagranicznej, nic nie jest proste i oczywiste.

Pokrewny temat, ale wręcz niezbędny, aby w Polsce powstały sieci 5G to przetarg/aukcja na częstotliwości 5G, który cały czas jest nierozpoczęty, i nie wiadomo kiedy się zakończy. Dodatkowo powstała inicjatywa #Polskie5G z udziałem Ministerstwa Cyfryzacji. Jej zadaniem wraz z operatorami jest zbadanie czy ma sens budowanie jednej wspólnej sieci 5G w paśmie 700MHz pod auspicjami państwowej spółki, jako zarządcy. Oznaczałoby to, że pasmo 700MHz nie będzie przedmiotem aukcji podobnie jak to się stało z pasmem 450MHz. W ramach przetargu 5G zostałyby dla operatorów tylko pasma 3.xGHz w okrojonym zakresie, a potem 28GHz. Konsultacje i dywagacje trwają, a czas mija. Czas mija, więc w kwestii wyboru czy też rekomendacji dostawców 5G, Polski Rząd, ale i operatorzy mają trochę oddechu. Mogą spokojnie weryfikować decyzje innych krajów i skrupulatnie układać politykę międzynarodową.

Operatorzy nie muszą „na pniu” kupować technologii 5G w najwyższej cenie, bo tak kosztują nowości, mogą poczekać na spadek i stabilizację cen oraz przyjrzeć się satndardom OPEN RAN, włącznie z wykonaniem PoC (Proof Of Concept – testów w sieci).

A co robią inne kraje w tej kwestii?

Europa się zastanawia, czy dać zakaz Chińskim dostawcom, niektóre kraje, jak Niemcy, dają pełną swobodę operatorom na podjęcie decyzji na zasadach otwartego rynku. Inn kraje jak wspomniane USA czy Australia zakazały używania sprzętu z Chin, do tego USA wprowadziło dwie ustawy zakazujące współpracy oraz dostaw technologii z Chin bez zgody Rządu USA. Pierwszy wyjątek zrobiono dla Microsoftu.

Świat idzie w kierunku separacji Internetu: Chiny, Rosja, Iran, etc. Czy będzie niedługo miało znaczenie, kto jest dostawcą, skoro Internet to będą separowane wyspy? Ciekawa dywagacja na oddzielny post.

Podsumowując

Jedno jest pewne, to że rekomendacje co do Chińskiego Dostawcy5G nie zostały jeszcze podane, daje Polskim operatorom pewien komfort. Mogą obserwować rynki zagraniczne, uważnie patrzeć na rekomendacje Rządu i Polityków, testować nowe obiecujące i tańsze rozwiązania w oparciu o standardy OPEN RAN.

W przypadku operatorów moim zdaniem decydujące powinny być aspekty ekonomiczne i technologiczne. Operator to przedsiębiorca prywatny, którego głównym celem jest zarabianie pieniędzy, niekoniecznie robienie polityki międzynarodowej.

Z drugiej strony, rolą polityków jest dbanie o nasze bezpieczeństwo, pytanie tylko gdzie granica wpływu regulatora zostanie postawiona.

Czekamy, patrzymy, komentujemy.

Dziś jeszcze wszystko jest możliwe, dziś jeszcze nie wszystkie  karty nie zostały rozdane.

  • Jeśli podoba Ci się tekst – podziel się nim ze znajomymi.
  • Zostaw proszę komentarz. Dla mnie to źródło wskazówek.
  • Możesz śledzić mnie na LinkedIN i Facebook.